Kiedy byłam nastolatką miałam taki urodzinowy zwyczaj – co roku pisałam list to „samej siebie za rok”. Listy nie przetrwały, ale pamiętam jak dziś jedno uczucie, które towarzyszyło otwieraniu listu – absolutna ekscytacja. I jedno, które pojawiało się po jego lekturze – kompletny zawód.

Cały tekst został przeniesiony na stronę http://www.pozytywnydom.com –> KLIK

 

 

Reklamy