Miała blond kiteczki, wielkie, niebieskie oczy i radosny uśmiech, który prawie nigdy nie schodził z jej twarzy. Prawie nigdy. Trzy razy w ciągu dnia jego miejsce zastępował najpierw grymas niechęci, potem strachu, a w końcu rozpaczy. Łzy ciekły po policzkach. Siedziała nad talerzem, grzebała widelcem w jedzeniu, słuchała, że „Zuzia zjadła więcej, Janek zjadł wszystko, Krzyś zawsze zostawia pusty talerze” i czuła się bardzo, bardzo nieszczęśliwa. Trzy posiłki, trzy najgorsze momenty dnia. Trzeba tylko je przetrwać.

Cały tekst został przeniesiony na stronę http://www.pozytywnydom.com –> KLIK

Reklamy