Mówi się, że, „aby wychować dziecko, potrzebna jest cała wioska”. Często spłycamy dziś znaczenie tego wyrażenia – myślimy o pomocnej dłoni udzielonej młodej mamie, podczas gdy chodzi przecież o coś znacznie głębszego – wspólnotową odpowiedzialność za dziecko, jako część plemienia. Na lepsze, czy gorsze, świat się zmienił  – dzisiaj odpowiedzialny za dziecko jest jego rodzic, tylko i wyłącznie, i to właśnie ta odpowiedzialność przytłacza młode mamy. Zamiast wioski opiekującej się wspólnie dzieckiem, mamy sąsiadki ładujące się z butami do twojego domu, wygłaszające złote rady i… wychodzące chyłkiem, kiedy coś pójdzie nie tak.

Zamknięte w domach mamy, samotnie zmagające się z wysiłkiem opieki nad dziećmi, szukając najbardziej podstawowej pomocy, zapominają o jednym poważnym ryzyku – otwierając drzwi na pomocną dłoń, często otwierasz je na falę dobrych rad, których wcale nie potrzebujesz. Dobrych rad, które podkopią twoją wiarę w siebie, zniszczą z trudem budowane fundamenty macierzyństwa. Jeśli w porę nie postawisz granic – mogą w imię niesienia pomocy, zepchnąć cię do pozycji, w której sama zaczniesz potrzebować KOMPLEKSOWEJ pomocy. Ja mówię im stop. Nie potrzebuję waszej wioski. Zabierzcie swoje dobre rady i wyjdźcie z mojego salonu!

Cały tekst został przeniesiony na stronę http://www.pozytywnydom.com –> KLIK

 

Reklamy