Skończyła właśnie rozwieszać pranie, jedną ręką przytrzymując mokre ubrania, a drugą niańcząc płaczące niemowlę. Uspokoiła małego i wróciła do salonu, żeby zobaczyć, co porabia starszy, ale nigdzie go nie było. Nagle usłyszała płacz. Pobiegła do kuchni i… zagotowała się z wściekłości. Dopiero co umyta podczas drzemki malucha podłoga była cała zalana sokiem. A winowajca stał pośród całego tego bałaganu i ryczał wniebogłosy.

– Czy ty zawsze musisz robić taki bajzel? Dopiero co posprzątałam, a ty wszystko zalałeś.

Chwyciła za ścierkę i zaczęła nerwowo ścierać podłogę. Młodszy znów zaczął płakać jej na rękach, jakby zarażony rykiem Starszego.

– Idź już lepiej do salonu i nie denerwuj mnie. I przestań płakać. Nie mam teraz czasu na twoje histerie.

Cały tekst został przeniesiony na stronę http://www.pozytywnydom.com –> KLIK

 

Reklamy