Że w Toskanii debiutowałam jako pilot, już wiecie. Że udało mi się na swojej pierwszej wycieczce pogubić dzieci, uratować przed aresztem turystę terrorystę i utknąć na promie, też wiecie. Ale nie wiecie, że do Toskanii wróciłam jakiś czas później z grupą, która była moją chyba najbardziej szaloną ekipą. Bo spokojne wyjazdy to przecież nudne wyjazdy!

Cały tekst został przeniesiony na stronę http://www.pozytywnydom.com –> KLIK

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy