Urodzenie drugiego dziecka zmienia życie mamy w sposób dramatyczny. W znany już rytm życia codziennego trzeba nagle wpasować nowego obywatela, a w dodatku ten dotychczasowy może być niezbyt zadowolony z dodatkowego gościa. W miarę jak moje dzieci rosną, a koleżanki zachodzą w drugie ciąże i rodzą drugie dzieci, coraz częściej słyszę pytanie: „jak ty to robisz?”. I nie chodzi wcale o jakieś ogólne refleksje dotyczące życia w powiększonej rodzinie. Pytania są bardzo konkretne: jak karmisz, jak kąpiesz, jak usypiasz DWOJE na raz? Osobie postronnej na usta ciśnie się odpowiedź: „drugie tak samo jak pierwsze”, ale to wcale nie jest takie proste. Wie to każda mama, która została SAMA z dwójką malutkich dzieci i musiała równocześnie ogarnąć ich potrzeby. Właśnie stąd pomysł na serię wpisów, bardzo konkretnych (może dla niektórych banalnych), w których chciałam się podzielić swoimi rozwiązaniami, sprawdzonymi i modyfikowanymi wielokrotnie w codziennych zmaganiach z dwójką małych urwisów. Nie mówię, że sprawdzą się u każdego, ale może którejś z was ułatwią trudne początki.

 

Na pierwszy ogień idzie kąpiel, która dla mnie jest nieodłącznym elementem dnia. Co do tego, jak często kąpać niemowlę, zdania są podzielone. Ja osobiście jestem zwolenniczką kąpieli codziennej, traktując ją nie tylko jako zabieg higieniczny, ale też jako swego rodzaju rytuał przygotowujący do snu. Jeśli masz w domu kogoś do pomocy (tatę, babcię, siostrę czy nianię), to sprawa jest ułatwiona, bo jakieś życzliwe oczy i ręce na chwilę zapewnią opiekę temu berbeciowi, który akurat nie jest kąpany. Jak jednak ogarnąć kąpiel dwójki małych, niesamodzielnych dzieci, kiedy jesteś z nimi sama? I w dodatku tak, żeby stan osobowy rodziny się nie zmniejszył?

 

Po pierwsze – przygotowanie

Kiedy kąpiesz samą siebie, po prostu odkręcasz kurek i wskakujesz do wanny. No, jeszcze ubrania wypadałoby ściągnąć wcześniej. Kiedy kąpiesz dziecko, trzeba najpierw przygotować pierdylion rzeczy. A jeśli dzieci jest dwoje, to dwa pierdyliony. Dla młodszego wanienka, jakiś płyn do kąpieli/emolient/mydło czy co tam chcesz, piżamka, ręcznik, pieluszka na pupę, jakiś krem, wacik do przemycia oczek (jeśli to mały niemowlaczek), coś do pępuszka, pieluszka do okrycia… Dla starszego prawie ten sam zestaw (jeśli masz szczęście, to już bez pieluszki) i do tego obowiązkowo zestaw zabawek kąpielowych. Brzmi niby prosto, ale sprawa komplikuje się, jeśli na ręku masz marudzące niemowlę, a u nogi wisi ci dwulatek, który domaga się zabawy. Co zrobić? Najlepiej dać mu to, o co prosi, a jednocześnie zrobić to, czego potrzebujesz. Innymi słowy – przygotowanie kąpieli też może być zabawą. Niech to starszak wybierze piżamkę dla dzidziusia, poszuka jego ręcznika albo znajdzie grzechotkę, którą można go zabawiać w kąpieli. A może w ramach misji dla super agenta uda mu się wytropić na łazienkowej półce ten jeden płyn, który nadaje się dla dzidziusia, albo sprawdzić łokciem, czy woda w wanience ma odpowiednią temperaturę (Ty sprawdzasz pierwsza, oczywiście)? Jeśli twój starszak jest niekłopotliwy i nie ma problemów z zazdrością, może też przez chwilę zabawić młodszego (np. na macie czy w bujaczku), podczas gdy ty będziesz nalewać wody do wanienki. Czasem te dwie czy trzy minuty są naprawdę potrzebne. Choćby po to, żeby zrobić siusiu przed kąpielowym rytuałem… Gotowa? No to do dzieła!

 

Z mojego doświadczenia wynika, że kąpiel dwójki maluchów różni się zasadniczo w zależności od stopnia rozwoju fizycznego młodszego dziecka. Mówiąc wprost – kiedy ten młodszy stabilnie i pewnie siedzi, zaczyna być w znacznie łatwiej. Ale po kolei.

 

Niemowlę leżące + niesamodzielny starszak

Kiedy młodsza z twoich pociech jeszcze pewnie nie siedzi, zapewne kąpiesz ją w wanience dla niemowląt (albo w wiaderku kąpielowym, choć tego nie testowałam). Na tym etapie dzieci kąpiemy raczej osobno i to nie tylko dlatego, że starszak nie zmieści się do niemowlęcej wanienki, ale po prostu dlatego, że tak jest bezpieczniej (niemowlę w kąpieli potrafi się nieźle wiercić, a i starszakowi może się zdarzyć upadek – nie wiem, jak Ty, ale ja bym wolała nie musieć wybierać, które dziecko ratować najpierw 😛 )

Zaczynamy od kąpieli młodszego. Co w tym czasie robi starszak? Najlepszym wyjściem, które u nas się świetnie sprawdziło, jest zaangażowanie go do pomocy przy maluchu. Może mu umyć stópki, zabawiać gumową kaczuszką, polewać brzuszek czy podawać ręcznik. Problem pojawia się w momencie wycierania i ubierania maluszka. Wtedy już starszak nie bardzo ma jak pomóc (choćby ze względu na wysokość przewijaka) i zaczyna się nudzić. U nas sprawdziło się proste rozwiązanie – kiedy ja wycierałam i ubierałam młodszą córkę, starsza w opuszczonej już przez dzidziusia wanience kąpała swoją lalkę bobaska. Tym sposobem mogłam ją mieć na oku, a ona nie marudziła.

Jeśli starszak nie jest zainteresowany kąpielą malucha (a przecież nie musi być), można przygotować mu jakąś zabawę, którą będzie mógł zająć się w tym czasie (naklejanie, rysowanie, oglądanie książki, klocki, autka… – ważne, żeby zaproponować jakiś konkret, a nie rzucić „to ty się pobaw, a ja wykąpię małego”, bo na tym etapie życia dzieci często nie są w stanie same wymyślić sobie zabawy na zawołanie). Starszy może bawić się w salonie czy w swoim pokoju (jeśli jest w odpowiednim wieku, nie boi się zostać sam, a ty uważasz to za bezpieczne), albo – jak było u nas – w łazience na kocyku, co daje ci większą kontrolę nad jego wyczynami.

No dobra, młodsze wykąpane. To co dalej? I tutaj opcji jest kilka, bo wiele zależy od tego, jakim dzieckiem jest twoje niemowlę. U nas, w różnych momentach rozwoju młodszej, sprawdzały się następujące wersje:

Etap 1 – czas koali, czyli wiecznie śpiącego noworodka: młodsza kąpana pierwsza, następnie usypiana i odkładana na drzemkę, a w tym czasie szybko kąpana starsza;

Etap 2 – czas pięciominutowego obserwatora, czyli niemowlę, które nie chce spać, ale za to spokojnie poleży kilka minut: młodsza kąpana pierwsza, następnie odkładana do bujaczka (w salonie, jeśli dobry dzień, lub w łazience, jeśli dzień marudy), a w tym czasie szybko kąpana starsza

Etap 3 – czas śmigła w tyłku, czy niemowlę uczące się siadać, turlać, czołgać: młodsza kąpana pierwsza, następnie odkładana do łóżeczka lub na matę w salonie, a w tym czasie szybko kąpana starsza;

Etap 4 – czas przebudzonego potwora, czyli niemowlę, które nienawidzi łóżeczka, nienawidzi ograniczeń i nienawidzi samotności: młodsza kąpana pierwsza, następnie puszczana na dywan w salonie (zbyt nieporadna, by puścić ją swobodnie na podłodze w łazience, wyje pozostawiona choć na moment i nie chce siedzieć w foteliku), a w tym czasie starsza myta w misce do tegoż salonu przyniesionej; Choć brzmi to karkołomnie i mało komfortowo, moja starsza córka – kto zrozumie dzieci? – uwielbiała ten okres. Ja trochę mniej, bo musiałam mieć oczy dookoła głowy, żeby cała woda nie wylała się na dywan, a młodsza nie wpakowała się do starszej w ramach kąpieli na bis.

We wszystkich tych wariantach, starsze dziecko musi być wykąpane sprawnie i szybko, zanim niemowlę się zniecierpliwi. To może mu się nie podobać. My rozwiązaliśmy to, ustalając, że tatuś jest od długich kąpieli, a mama od szybkiego mycia. I to naprawdę działało w większości przypadków, choć czasem zdarzał się oczywiście dzień marudy.

 

 

Niemowlę pewnie siedzące + nadal niesamodzielny starszak

Jak wspominałam, to moment przełomowy. Kiedy niemowlę siedzi pewnie a nawet zaczyna wstawać, można przenieść się z kąpielą do dużej wanny. Moim zdaniem to też dobry moment, żeby zacząć kąpać dwójkę dzieci na raz. Będzie to dla rodzeństwa okazja do wspólnej zabawy, a dla ciebie spore ułatwienie, bo nie musisz kombinować z niemowlęcą wanienką, ustalaniem kolejności itd. Po prostu nalewasz wodę, wkładasz dzieci i… Jeśli myślałaś, że wychodzisz na kawę, to cię rozczaruję. Maluchów trzeba uważnie pilnować, umyć młodsze i pomóc starszemu (to dobry moment, żeby ćwiczyć samoobsługę), zażegnać konflikty o gumowa kaczkę itd. Ale to nie koniec. Kiedy dzieci są już czyste i pachnące, trzeba je jeszcze z wanny wydobyć. Samo spuszczenie wody i rzucenie im suchych ręczników nie zda egzaminu. Ja bym radziła zacząć osuszanie od młodszego, bo starsze – bardziej „stabilne” i „skoordynowane” – może sobie spokojnie siedzieć w wannie i się bawić, podczas gdy ty będziesz pakować bobasa w pieluchę, piżamę itd. Nie zapomnij też wyczyścić mu zębów (lub dziąseł, jeśli rozkosze ząbkowania dopiero przed wami). Wydobywanie z kąpieli lepiej zacząć od młodszego także dlatego, że jego wysuszenie i ubranie zwykle zabiera więcej czasu. Starszaka można ogarnąć znacznie szybciej, no chyba że zrobi wielką aferę, ale to trudno przewidzieć. Nawiasem mówiąc, jeśli twoje starsze dziecko złości się, kiedy ma wychodzić z wanny, warto pamiętać o tym, żeby uprzedzić je o zbliżającym się końcu kąpieli kilka minut wcześniej (np. „Kiedy założę dzidziusiowi śpioszki i skarpetki, wyskakujemy z wanny. Przygotuj się.”). Nikt przecież nie lubi, kiedy nagle i bez uprzedzenia ktoś przerywa mu zabawę.

Kiedy młodszy jest ubrany, wsadzamy go na chwilę w bujaczek (u nas sprawdzało się lepiej krzesełko do karmienia, bo młoda więcej widziała i była spokojniejsza) i szybko wycieramy i ubieramy starsze dziecko. Jemu oczywiście też szorujemy zęby.

 

Niesamodzielny starszak młodszy + niesamodzielny starszak starszy

Mój ulubiony etap. Kiedy młodsze dziecko jest już na tyle sprawne, że nie musisz czuwać nad każdym jego ruchem w wannie, zaczyna się okres, kiedy kąpiel może być naprawdę przyjemna dla całej waszej trójki. Wkładasz maluchy do wanny, dorzucasz kilka zabawek, trochę piany i… po prostu cieszycie się wspólnym czasem, traktując to jak kolejną zabawę. To też dobry moment, żeby uczyć dzieci samodzielnego mycia (nadal służysz pomocną dłonią, ale i one mogą się wykazać). Moje maluchy lubią też pomagać sobie nawzajem i np. myją sobie plecy albo stopy J Kiedy wszyscy są wyszorowani, wyciągamy delikwentów kolejno z wanny. Tym razem radziłabym wyciągnąć najpierw starszaka, bo, po wysuszeniu i ubraniu, możesz go bez problemu odstawić albo nawet wypuścić z łazienki, a potem spokojnie zająć się suszeniem i ubieraniem młodszego, które z kolei jest już na tyle sprawne, że może przez chwilę pobawić się w wannie samo, kiedy ty ubierasz starszego. Wyciąganie młodszej córki jako pierwszej na tym etapie się u nas nie sprawdzało, bo siedzieć w foteliku nie chciała, puszczona w łazience robiła sajgon (śmietnik i kosz na pranie są fascynujące, a kaloryfer bardzo smaczny) a zostawienie jej samej w salonie nie wchodziło nawet w grę…

 

I oto jesteśmy, świeży i pachnący. Dwójka wykąpana, a mama… cóż, na pewno też mokra…

Ale tak zupełnie serio, a propos kąpieli maluchów, na każdym z opisanych przeze mnie etapów obowiązuje jedna ważna zasada: cały czas mamy na oku dzieci/dziecko siedzące w wodzie i nie wychodzimy z łazienki „na chwilę”. Naprawdę, taka chwila może mieć straszne konsekwencje!

 

Uwaga, awaria!

No dobra, a co się stanie, jeśli zdarzy się coś nieprzewidzianego? Jeśli twoje dzieci umiejętnie wydłubią jedną, kluczową oczywiście, cegiełkę z twojego precyzyjnego planu? Hmmm… Nie jestem w stanie przewidzieć wszystkich opcji, ale kilka sytuacji awaryjnych przetestowałam:

  • – zapomniana pielucha/krem/piżama itd. – rozwiązań jest kilka: wysłać starszego po zapomnianą rzecz, jeśli akurat nie jest w kąpieli, albo spróbować obejść się BEZ tej rzeczy, o ile to możliwe (np. jak raz nie posmarujesz niemowlakowi pupy, to nic się nie stanie); jeśli muszę wyjść z łazienki po cokolwiek, nie zostawiam dziecka/dzieci w wodzie – malucha zawijam w ręcznik i zabieram ze sobą, starszaka owijam w ręcznik i zostawiam w łazience (na podłodze czy siedzącego na stołeczku, NIE na wysokim przewijaku);
  • – „NIE wyjdę!” – jeśli jedno z dzieci protestuje przeciw zakończeniu kąpieli, to rozwiązań jest kilka. Można oczywiście wyciągnąć je z wanny na siłę, ale dla mnie jest to rozwiązaniu absolutnie skrajne. Jestem zdecydowaną zwolenniczką tłumaczeniu dzieciom swoich decyzji i wspólnego szukania rozwiązań. Przede wszystkim staram się unikać sytuacji kryzysowych, po prostu ustalając wcześniej, kiedy będziemy wychodzić i przypominając, kiedy zbliża się czas opuszczenia wanny; To zwykle wystarcza. Jeśli dziecko chce przedłużyć kąpiel, nie protestuję, ale uprzedzam, że wtedy zabraknie nam już czasu na wieczorną bajkę. Krótko mówiąc, daję dziecku wybór: albo wychodzimy teraz i mamy czas na baję, albo kąpiemy się dłużej, ale wtedy idziemy spać już bez wieczorynki. U mnie działa bez pudła, ale może nie sprawdzić się u was. Nie ma stuprocentowych rozwiązań i to ty, znając swoje dziecko, wiesz najlepiej, co może go przekonać do współpracy.
  • – Mamo, chcę kupkę! – wiadomo, to się musi zdarzyć; dzieci siedzą już w wannie i wtedy jedno nagle musi do toalety; jeśli wasza łazienka i WC są w tym samym pomieszczeniu, to nie ma problemu; jeśli są rozdzielone, to najlepiej mieć w łazience awaryjny nocnik – to wam oszczędzi nerwów. Jeśli dziecko nienawidzi nocnika, trzeba je zabrać na tron. Jeśli nie jesteś w stanie zrobić tego, nie tracąc z oka drugiego delikwenta, lepiej wyjmij go na chwilę z wody. Serio.
  • – Mamo, kupka! – wbrew pozorom, to nie jest to samo, co punkt wyżej; Jeśli masz dwoje małych dzieci, które kąpiesz razem w wannie, to masz marne szanse, że pewnego dnia to młodsze nie zrobi brzydkiej niespodzianki starszemu i tobie. Takie życie. Szybko ewakuuj oboje z wody, owiń w ręczniki, wyszoruj wannę i – no cóż – zacznij proces mycia od początku.

 

I to by było na tyle. Tak wygląda kąpielowy poradnik matki dwojga, która z kąpielą dzieci radzi sobie sama przez 4 dni w tygodniu. Na pocieszenie przerażonym mamom na początku drogi powiem tylko, że – choć na początku musiałam nieźle lawirować – dzisiaj to jeden z moich ulubionych momentów dnia. Za to w weekendy kąpiel dzieci ogarnia tata, a ja w tym czasie leżę i pachnę…

A wy macie jakieś swoje sposoby na kąpiel dwójki (a może trójki…) maluchów, jeśli zostajecie z tym same?

Reklamy