W poprzednich odcinkach cyklu wspominkowego z czasów, kiedy matka nie była matką, a była pilotem wycieczek, zabrałam was na wycieczkę do Toskanii w doborowym towarzystwie. Dzisiaj zmiana klimatu – spod włoskiego słońca przenosimy się do zasypanych śniegiem kurortów narciarskich. Jeśli interesują was babeczki zagubione w wiosce kóz, cud rozciętego pośladka i pułapka, w której omal nie utknęłam na zawsze, to dobrze trafiliście. Wskakujcie do wehikułu czasu.

Cały tekst został przeniesiony na stronę http://www.pozytywnydom.com –> KLIK

 

Reklamy