Za nami kolejny tydzień wyzwania pod hasłem #jednazabawadziennie, w ramach którego codziennie proponuję moim dzieciom jakąś nową lub od jakiegoś czasu zapomnianą zabawę. Jeśli nie macie pomysłu, jak zająć dzieci w najbliższych dniach, to może spodobają wam się nasze propozycje.

króliki blog.jpg

Króliki

Dzieciom nie trzeba wiele do szczęścia. W tym wypadku wystarczą najzwyklejsze w świecie rajstopki, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przemienią maluchy w króliczki. A jak im jeszcze dorobicie ogon z pompona, to w ogóle macie +100 punktów do rodzicielskiego lansu! Żeby jednak nie było zbyt łatwo, założenie rajstopek to tylko punkt wyjścia. Następne etapy to kicanie, skakanie, hopsanie, robienie fikołków i wszystko to, co uwielbiają robić króliki, a co doprowadza do rozpaczy stare rodzicielskie kości. Jeśli gimnastyczne zapędy pociech was przerosną, zaproponujcie spokojniejszy wariant zabawy i wyruszcie na poszukiwanie marchewek i innych warzyw, które wcześniej przemyślnie ukryliście w różnych miejscach mieszkania. Jak się dobrze urządzicie, to możecie nawet spędzić część akcji poszukiwawczej, wygodnie nadzorując ją z norki na kanapie i udzielając wskazówek, co do miejsca ukrycia przekąski. I pamiętajcie, jeśli wciągniecie rajstopy także na swoją rodzicielską głowę, atrakcyjność tej zabawy znacząco wzrośnie!

20170214_124052.jpg

Pudełko skarbów

Tam, gdzie są dzieci, jest też mnóstwo drobnych zabawek, ludzików i innych gadżecików, które pałętają się pod nogami, ale absolutnie nie można ich wyrzucić, bo są niezwykle cenne… Na takie przedmioty warto stworzyć specjalną skrzynię skarbów. Wystarczy zwykłe pudełko po butach, które dzieciaki ozdabiają według własnego pomysłu. Naklejki, kredki, pisaki, wstążki i brokatowy klej, a wszystko to wzbogacone dużą ilością dziecięcej śliny, jeśli macie malucha lubiącego zjadać karton tak samo jak moja młodsza córka. Zaletą tej zabawy jest także to, że kiedy skrzynia jest już gotowa i drobiazgi z podłogi wylądują w środku, jest znacznie mniejsze prawdopodobieństwo, że staniecie na nie gołą stopą, kiedy o czwartej nad ranem dziecko obudzi was rykiem o głośności syreny strażackiej. Wiadomo, dalej czają się na was klocki lego i duplo, ale ten wróg jest akurat nie do pokonania.

zoo-blog

Klockowe ZOO

Kochamy klocki i wracamy do nich często. Także dlatego, że można za ich pomocą wyczarować mnóstwo wspaniałych scenariuszy. I wcale nie musicie mieć wielu wypasionych i drogich zestawów, bo brakujące dodatki można uzupełniać innymi zabawkami albo po prostu wyobraźnią. Tym razem z rozmaitych elementów, jakie mamy w naszym klockowym pudle, zbudowaliśmy ZOO. Są więc wybiegi dla zwierząt, mini plac zabaw, sklepik z przekąskami, kasy itd. Liczba scenariuszy jest nieograniczona, a czas trwania zabawy zależy od tego, jak wiele ciekawych wersji zaproponujesz dziecku. Możesz wcielić się w odwiedzającego, weterynarza, opiekuna pand albo… tygrysa uciekającego z klatki i terroryzującego miasto. Nasza wersja zakończyła się atakiem dwóch godzilli i całkowitym unicestwieniem ZOO.

Przy okazji zabawy możesz nauczyć dziecko, jak należy zachowywać się w ogrodzie zoologicznym, przećwiczyć, co robimy, gdy zgubimy się w tłumie, albo odpowiedzieć na milion pytań z gatunku „dlaczego bocian ma czerwone nogi?” i „którędy żółw robi kupkę?”. Chociaż, jak się tak zastanowić, to może prowokowanie kolejnej lawiny „dlaczego” nie jest najlepszym pomysłem… No ale przynajmniej w czasie tej zabawy możesz sobie posiedzieć, albo i poleżeć na dywanie!

puzzle

Puzzle

Nasz kolejna zabawkowa miłość. Mają chyba same zalety – rozwijają wyobraźnię i spostrzegawczość, ćwiczą koncentrację i sprawność małych rączek oraz uczą cierpliwości. No i, co doceni wielu rodziców zalanych dźwiękami flecików, gitarek, gadających piesków i śpiewających lalek, puzzle są zabawką nie hałasującą! Chyba, że wasze dziecko należy do gatunku niecierpliwych i dostaje szajby, jeśli jakiś element nie pasuje. Ale i to jest do obejścia – kiedy widzę, że jest problem z jakimś kawałkiem i nadchodzi puzzloburza, dyskretnie przesuwam go w nieco bardziej widoczne miejsce. Może i to jest oszukiwanie, ale czasem trzeba ułatwić sobie życie, żeby ocalić zszargane nerwy J

Zaletą puzzli jest ich różnorodność: od prostych, dwuelementowych układanek dla maluszków, przez maxipuzzle do układania na podłodze, po trudniejsze komplety złożone z coraz większej ilości elementów. My doszliśmy na razie do 90 kawałków! Ważne jest, żeby rodzaj puzzli dostosować do poziomu dziecka, co niekoniecznie oznacza ścisłe trzymanie się oznaczeń na pudełkach. Niektóre maluchy z puzzlami radzą sobie gorzej, a inne lepiej – warto więc obserwować swoje dziecko i zaproponować mu bardziej złożone zestawy, kiedy widzimy, że te prostsze już nie są żadnym wyzwaniem. Mi puzzle ratowały życie, kiedy musiałam zająć się noworodkiem, a starsza córka potrzebowała uwagi, bo puzzle można układać jedną ręką i to nawet w czasie karmienia piersią.

klasy

Klasy

Jeśli urodziliście się w czasach, kiedy telefon zwykle miał kabel, a sms-a do kolegi wysyłało się, wydzierając się pod jego oknem, żeby wyszedł pograć w piłkę, to na pewno pamiętacie tę zabawę. Klasy mają wiele odmian i wariantów, ale podstawowa zasada jest prosta – trzeba skakać tak, żeby nie nadepnąć na linie. Mówi się, że w klasy grały głównie dziewczęta, ale w mojej podstawówce i chłopcy włączali się w zabawę, jeśli akurat znudziły im się podchody czy dwa ognie. Jak tylko zaczynała się wiosna i pogoda pozwalała wybiec na szkolne boisko, każda przerwa była okazją do hopsania. Kluczem do sukcesu tej zabawy jest jej prostota: wystarczą kreda i kawałek chodnika czy boiska. No i jeszcze grono kolegów do zabawy, chociaż – jak sięgam dobrze pamięcią – to od biedy skakać można było i samemu, żeby poćwiczyć umiejętności i potem rozłożyć na łopatki wszystkie Jolki i Aśki z 5 klasy.

Dzięki moim córkom odkryłam ostatnio, że zagrać w klasy można także w domu i nie oznacza to konieczności późniejszej wymiany całej wykładziny czy parkietu. Wystarczy rolka taśmy malarskiej, która została gdzieś w czeluściach szafy po remoncie. I tyle. To jak, skaczecie?

kregle

Kręgle

Kilka kręgli, kula i trochę wolnego miejsca – tyle wystarczy, żeby dobrze się bawić. Jeśli nie macie gotowego kręglowego zestawu, to nic straconego: w roli kręgli świetnie sprawdzą się butelki po wodzie mineralnej, a kulę zastąpi dowolna piłka. Gra nadaje się dla jednego lub wielu dzieci. W wersji wygodniejszej dla was, dzieci same będą na przemian układać i przewracać kręgle. Jeśli nie macie tyle szczęścia, polecam zgłoszenie się na ustawiacza i zajęcie takiego miejsca (najlepiej siedzącego, wiadomo), żeby kręgle mieć w zasięgu ręki. Ja w ogóle ma idealnie, bo Starsza lubi przewracać, a Młodsza układać…

taniec-z-balonem-blog

Balon

Jeśli byliście na chociaż jednym wiejskim weselu, to na pewno znacie tę zabawę! Potrzebujecie parzystej liczby głów i balona oczywiście. Dzieci dzielimy na pary i włączamy muzykę. Jeśli macie nieparzystą ilość dzieci, możecie albo pożyczyć im swoją głowę (hehe…), albo po prostu dołączyć do nich. Zadanie polega na jednoczesnym tańczeniu i utrzymaniu balona bez użycia rąk w taki sposób, żeby nie spadł na podłogę. Żeby było zabawniej, można zmieniać nagle rodzaj i tempo muzyki. Moje dzieci to kochają!

PS. Zabawa niesie ze sobą pewne ryzyko – któryś z balonów może eksplodować. U niektórych dzieci wywołuje to salwy śmiechu, u innych zbiorową histerię. Zastanówcie się, do której grupy należą wasze pociechy, bo nie chcecie mieć pandemonium rozpaczy zamiast balonowej radości.

 

No i już. Jak widzicie, w tym tygodniu wiele było w naszym domu zabawowych klasyków. I dobrze – nie zawsze trzeba wspinać się na wyżyny oryginalności, żeby zająć dzieci i zapewnić im – a czasem przy okazji także sobie – dobrą zabawę. A jak wy bawiliście się w ubiegłym tygodniu? Pochwalcie się swoimi pomysłami na #jednazabawadziennie.

Reklamy