W cyklu życiowych porad dla podwójnych mam przyszedł czas na temat szczególnie dla nas bolesny. Skoro udało nam się już wykąpać dzieci bez strat w ludziach, a najwyżej z drobnym uszczerbkiem dla własnego zdrowia psychicznego, to pozostaje nam jedynie odesłać potomstwo w ramiona Morfeusza, żeby zacząć szalone nocne życie matki, czyli zapewne latać na mopie, mieszać w garach albo usiąść na kanapie tylko na momencik i obudzić się trzy godziny później z pilotem od telewizora wbitym w pośladek i chrupkiem kukurydzianym wplątanym we włosy. Przy jednym dziecku jest łatwo – przytulamy do piersi i maluch zasypia, potem pozostaje go tylko odłożyć (hehe… łatwizna), ale sprawy komplikują się, gdy masz w domu dwójkę maluchów, a ty jesteś z nimi sama… Dla mnie na początku to był właśnie najtrudniejszy moment każdego dnia. Długo kombinowałam, żonglowałam i szukałam schematu funkcjonowania, który sprawdzi się najlepiej u nas w domu. Wy też musicie wypracować jakiś swój rytuał, ale może moje sugestie trochę wam to ułatwią.

Po pierwsze – przygotowanie

Od tego zaczynamy każdą akcję, czyż nie? Zatem dzieci trzeba umyć, przewinąć i wpakować w piżamy, sygnalizując tym samym, że zbliża się czas spania. Wcześniej starszakowi dajemy jeszcze kolację i pamiętamy o umyciu zębów (niemowlakowi też myjemy zęby i dziąsła!), żeby „robaki przez noc nie robiły dziur”. Warto wypracować sobie cowieczorne rytuały, który będą ułatwiać maluchom przestawienie się w tryb nocny. My praktykowaliśmy zawsze wieczorne słuchanie piosenek i tańce przytulańce. Ostatnio jednak – z racji muzycznej pasji Młodszej, przez którą słuchamy Fasolek naprzemiennie z The Beatles i Metallicą przez cały dzień – zmieniliśmy zwyczaje i wieczory witamy czytaniem i przeglądaniem książeczek. Posiadając dwójkę dzieci, z których jedno jest papierożerne, musisz sobie przy okazji wyhodować trzecie oko, żeby uchronić ulubione lektury przed zamianą w drugą porcję kolacji.

Załóżmy więc, że rytuały wieczorne za wami, a dzieci przebrane w piżamki wlepiają w was niepokojąco duże oczy i zadają nieme pytanie: „co dalej, matka?”. Wiele zależy od tego, w jakim wieku są wasze maluchy i w jaki sposób są karmione. Od razu zastrzegam, że moje dzieci należą do karmionych piersią, co znacznie ułatwia mi funkcjonowanie. Nie potrafię ocenić, na ile moje strategie i pomysły będą przydatne dla mam karmiących w inny sposób.

Noworodek/małe niemowlę + niesamodzielny starszak

Wbrew pozorom, ten okres jest chyba najłatwiejszy. Wprawdzie jesteście na etapie poznawania nowego członka rodziny i zgrywania waszych rytmów życia, ale większość noworodków i niemowląt jednak większość czasu spędza na spaniu (inna sprawa, że często śpią nie wtedy, kiedy tego chcemy…) i zwykle zasypia dosyć łatwo tuż po napełnieniu brzuszka i wypuszczeniu z niego gazowych bąbli. A więc do rzeczy: lokujemy starszaka w łóżku bądź na kanapie i w jego pobliżu układamy się z maluszkiem. Karmiąc małego piersią, starszemu czytamy książeczkę, opowiadamy bajkę czy śpiewamy kołysankę. Kiedy niemowlę uśnie, usypiamy starszaka – tutaj metody są różne – karmienie piersią (tak, tak… można karmić dwoje dzieci na raz!), przytulaski, kołysanki, drapanie po pleckach albo po prostu trzymanie za rękę. Znacie swoje dziecko, to wiecie, co działa najlepiej J

Jeśli starszak usypia na tyle długo, że niemowlę się obudzi w tzw. międzyczasie, to pozostaje zacząć zabawę od początku i nie tracić nadziei, że jednokrotne powtórzenie akcji wystarczy.

Starsze niemowlę + nadal niesamodzielny starszak

Zaczynają się schody. Niemowlak jest już na tyle kumaty, że zaczyna rozumieć, iż poza spaniem można robić dużo fajnych rzeczy. Co gorsza – najczęściej chce robić te rzeczy wtedy, kiedy powinien spać i tutaj pojawia się konflikt interesów. W dodatku – takie niemowlę zasypia zwykle znacznie trudniej, łatwiej się rozprasza, często potrzebny mu spokój i cisza oraz przygaszone światło lub ciemność. Moim zdaniem na tym etapie łatwiej jest uśpić najpierw starszaka. Zaczynamy, jak wyżej od nakarmienia młodszego (a nuż jakimś cudem akurat zaśnie), jednocześnie opowiadając bajki czy śpiewając kołysanki starszemu. Jeśli młodsze dalej nie śpi, a starsze też wymaga karmienia piersią (tak, tak… można karmić dwoje dzieci na raz!), to można młodsze ulokować bezpiecznie na kanapie w pobliżu i zabawiać je grzechotkami, zabawkami czy innymi niezwykle interesującymi obiektami (moje dziecko kochało trzepaczkę do jajek…), jednocześnie karmiąc starsze. Jeśli macie szczęście – a mi się to zdarzało wielokrotnie – to starszak odpłynie przy piersi i wtedy pozostaje już tylko skupić się na młodszym. Jeśli starszak nie uśnie, a młodszy zaczyna się denerwować – wiadomo, w końcu leży już 11 minut i 38 sekund, a to szmat czasu i potężne marnotrawstwo sił poznawczych – to mamy nieuchronny konflikt interesów. Zanim dojdzie do wybuchu, warto malucha wpakować w chustę czy nosidło (w zależności od wieku), a starszaka przetransportować do jego łóżeczka i zafundować obojgu kołysankowy koncert. Jest wielce prawdopodobne, że wasz anielski głos ukoi starszaka, a ciepło i kołysanie spacyfikuje też młodszego ssaka, któremu – tak przy okazji – można pomóc dodatkową porcją mleczka, jako że w mleku mamy są substancje ułatwiające zasypianie (ps. można karmić dziecko w nosidle! rozwiązanie sprawdzone i wykorzystane tysiąc razy! Nie wiem, czy można to osiągnąć w chuście, ale jeśli wy wiecie, to dajcie znać w komentarzach)

Niesamodzielny starszak młodszy + niesamodzielny starszak starszy

Są podobno mamy, którym udało się opatentować usypianie na raz dwójki maluchów w wieku mocno żłobkowo-przedszkolnym (np. roczniaka i trzylatka). U nas nie ma na to szans – dzieci przeszkadzają sobie nawzajem, rozbudzają, zaczepiają i generalnie bez sensu to wszystko. Nie są też na takim etapie, żeby były w stanie zasypiać same – potrzebują nadal obecności rodzica i jego bliskości a ja nie mam problemu z tym, żeby tę ich potrzebę zaspokoić. Innymi słowy: żadne treningi zasypiania, metody wypłakiwania itp. nie wchodzą w grę, bo są może i wygodne dla rodziców, ale szkodliwe dla dzieci (macie wątpliwości? Są naukowe badania, które to potwierdzają! O tej kwestii pisali – i to bardzo mądrze – m.in. Blog Ojciec KLIK, Magda z Wymagające.pl KLIK i Agata z Hafija.pl KLIK). Co zatem zrobić, jeśli nie wchodzi w grę jednoczesne czytanie książeczek, jednoczesne opowiadanie bajeczek, jednoczesne przytulanie czy w końcu jednoczesne karmienie piersią (tak, tak… można karmić dwoje dzieci na raz!). U nas rozwiązaniem okazała się po prostu „dobranocka”. Wyjaśniam – choć staram się niczego nie demonizować i zakładam, że wszystko jest dla ludzi, mam bardzo sceptyczne podejście do telewizji w otoczeniu małych dzieci. Z tego względu telewizor w naszym domu jest przez cały dzień wyłączony. Dzięki temu bez wyrzutów sumienia wieczorem włączam bajkę starszakowi, żeby zyskać te 20-30 minut na ukołysanie do snu młodszego bąbla. Oczywiście nie chodzi o to, żeby włączyć pierwszą z brzegu bajkę w telewizji, ale znaleźć coś wartościowego i dopasowanego do wieku i zainteresowań dziecka (u nas długo królowała Dora, potem „Było sobie życie”, które rządzi zresztą do dziś, czasem ustępując pola „Klinice dla pluszaków” czy „Przyjaciołom Myszki Miki”). Kiedy młodsze dziecko zaśnie (u nas bez pudła działa jedynie kombinacja pierś+nosidło), macie czas, żeby spokojnie utulić do snu także starszaka, poświęcając mu uwagę i ciepło, którym przez cały dzień musi dzielić się z młodszym rodzeństwem. Dla mnie osobiście to bardzo ważny moment całego dnia, bo często pojawienie się drugiego dziecka spycha starsze trochę w cień, co owocuje poczuciem odrzucenia i czasem dramatycznymi próbami zwrócenia na siebie uwagi rodzica. Jeśli zapewnimy starszakowi okazję do naładowania akumulatorów bliskości, jest szansa, że łatwiej będzie mu się odnaleźć w zupełnie przeorganizowanym świecie.

Jeszcze słów kilka o użyteczności tatusiów – cały powyższy wpis dotyczy sytuacji, kiedy musimy dwoje dzieci ululać same. Znacznie łatwiej jest, jeśli mamy w domu kogoś do pomocy, i naprawdę warto z tego korzystać. Choć czasem nasze macierzyńskie poczucie „ja umiem najlepiej” nas ponosi, tata naprawdę JEST przydatny przy wieczornym rytuale. Oczywiście musicie znaleźć własną drogę, bo wiele zależy od potrzeby waszych dzieci, karmienia piersią, zwyczajów na dobranoc itd. Podpowiadam krótko kilka wersji, które wypróbowałam ja i zaprzyjaźnione mamy:

  • mama usypia niemowlę, tata usypia starszaka
  • mama usypia starszaka, tata usypia niemowlę
  • mama usypia niemowlę, tata tymczasem zabawia starszaka, którego potem usypia mama
  • mama usypia starszaka, a tata tymczasem zabawia niemowlę, które potem usypia mama

Teoretycznie jest jeszcze opcja usypiania dwójki dzieci jednocześnie przez tatę, ale osobiście nigdy się z tym nie spotkałam. Jeśli macie taki przykład, to podzielcie się nim i zdradźcie sekret takiego taty. Może ocali to skórę komuś innemu stojącemu w obliczu wieczornego wyzwania.

I oto nasza misja zrealizowana. W domu cisza, a my delektujemy się spokojnym rytmem oddechu dwójki maluchów i ładujemy akumulatory cierpliwości na kolejny dzień. A wcześniej jeszcze na nadchodzącą noc…

Reklamy