Jak przystało na poniedziałek, przedstawiam dziś kolejną garść pomysłów na to, jak zająć dzieci. Nasza akcja #jednazabawadziennie nabiera tempa, a ja muszę przyznać, że wystarczy rozejrzeć się dookoła, żeby znaleźć mnóstwo źródeł inspiracji. Często też ciekawe rozwiązania podsuwają same dzieci! Jeśli nie macie pomysłu na to, co robić z Waszymi maluchami w tym tygodniu, to może spodobają wam się nasze zabawy.

księga naklejek blog

Księga naklejek

Jeśli macie problem z usuwaniem naklejek z mebli, drzwi, telewizora czy kafelek w łazience, ta zabawa jest zdecydowanie dla was. Kupujemy dzieciom zeszyt. Ale nie byle jaki zeszyt – powinien być piękny, wypasiony, kolorowy, z okładką ozdobioną tym, co akurat uwielbiają nasze dzieciaki. Ten zeszyt będzie KSIĘGĄ (polecam szczególnie, żeby wymówić to słowo z dużą powagą), do której wklejać będziemy wszystkie naklejki, jakie trafią do naszego domu. Od nagrody dla dzielnego pacjenta, przez obrazki dołączane do różnych jogurcików i batoników, nagrody szkolne za super-hiper rysunek kanapki z ogórkiem, aż po wywalczone w Lidlu na wyprzedaży wielkie zestawy brokatowych księżniczek albo wozów strażackich. WSZYSTKIE naklejki. Ale na przyklejaniu zabawa się dopiero zaczyna. W miarę, jak zeszyt się zapełnia, wracamy do wcześniej wyklejonych stron i podziwiamy kolorowe obrazki, opowiadając sobie rozmaite historie z nimi związane. Jeśli macie szczęście i wasz starszak jest wystarczająco kumaty, możecie posadzić go z młodszym rodzeństwem i powierzyć mu rolę narratora wprowadzającego w tajemniczy świat naklejkowych opowieści. A potem możecie udać się do swojej roboty, albo po prostu usiąść i samemu wsłuchać się w dziecięce historie i dialogi.koraliki blog.jpg

Koraliki

To jeden z naszych ulubionych zestawów zabawkowych – urodzinowy prezent od wujków fascynuje obie nasze córeczki. Starsza zajmuje się budowaniem kolorowych łańcuchów, naszyjników i bransoletek, podczas gdy młodsza z dużym uporem i zaangażowaniem rozrywa je w drobny mak. Owocuje to czasem awanturą o natężeniu godnym znacznie poważniejszej sprawy, ale wystarczy dobrze rozegrać i nadzorować zabawę, żeby wszyscy byli zadowoleni. Oprócz oczywistych zastosowań, czyli tworzenia biżuterii, koraliki mogą i u nas zwykle przydają się do budowania znacznie bardziej zaawansowanych konstrukcji – kwiatów, lin, dekoracji choinkowych czy w końcu nawet węży (to akurat wymyśliła młodsza córka). To doskonałe ćwiczenie dla małych rączek, paluszków i dziecięcej wyobraźni! Wasze maluchy na pewno znajdą dla nich kilka nowych zastosowań!

PS. Oczywiście zabawka posiada drobne elementy, więc w przypadku młodszych dzieci konieczny jest uważny nadzór rodzica!

samolocik blog.jpg

Samolocik/helikopter

Do tej zabawy potrzeba niewiele – wystarczą silne ramiona dorosłego ze zdrowym błędnikiem i sporo wolnego miejsca. Łapiemy dziecko za ręce i kręcimy się wokół własnej osi, najlepiej wydając przy tym odpowiednie dźwięki i jednocześnie delektując się radosnym śmiechem malucha. Uwaga – zabawa raczej podwórkowa, chyba że macie wielki salon albo planujecie w najbliższym czasie remont i/lub zakup nowego telewizora.

Muzykowanie blog.png

Muzykanci

Moje dzieci kochają muzykę i często domagają się włączenia piosenek, do których radośnie podrygują. Od czasu do czasu jednak – czyli średnio co dwa dni – nachodzi nas też ochota na samodzielne muzykowanie. Wyciągamy wtedy rozmaite instrumenty – marakasy, fleciki, kołatki oraz perkusję, którą w prezencie przyniósł nam Mikołaj. W czasie wizyty u dziadków zabawę urozmaica fortepian, ale i w domu dokonujemy różnych muzycznych odkryć. Czasem okazuje się, że najlepszym instrumentem są zwykłe garnki, w które bębnić można drewnianymi łyżkami, albo plastikowe butelki wypełnione makaronem czy fasolą, które doskonale sprawdzają się w roli grzechotek. Zabawa ma mnóstwo zalet i jedną oczywistą wadę – jest bardzo głośna 😉 Nasi sąsiedzi nie protestują – lubię myśleć, że to dlatego, iż nasze występy są doskonałe, ale podejrzewam, że wynika to raczej z faktu, że w naszej kamienicy są gruuuube ściany!

Malowanie kredą blog.jpg

Kreda

Świetny sposób na urozmaicenie spacerów i pobytów na podwórku. Dzieci mogą rysować same albo po prostu podsuwać wizje do wyczarowania na chodniku przez ręce mamy czy taty. Nie trzeba wcale wielkiego talentu plastycznego – liczy się rozmach i wyobraźnia. Kawałek kredy wystarczy, żeby wymalować rodzinę, zwierzątka domowe, autka, drzewa i co tylko sobie wymarzycie. Nawet wielkiego dinozaura z dwoma mniejszymi dinoskami na grzbiecie! Co ciekawe, kreda okazuje się też świetnym punktem wyjścia do podwórkowej integracji. Kiedy tylko wyciągamy ją na placu zabaw, od razu wokół nas pojawia się grupa maluchów zainteresowanych dołączeniem do wspólnego rysowania. To oznacza dodatkowe pary rączek, dodatkowe rozgadane usta i dodatkowy milion pomysłów na to, co powinniście narysować. Chociaż z drugiej strony, może to wcale nie jest taka fajna zabawa…

Kwiaty na wiosnę blog.png

Wiosenne kwiaty

Kiedy na przełomie zimy i wiosny pogoda płata Wam figle i po pięknym, słonecznym dniu serwuje przygnębiającą pluchę, Wasze dzieciaki mogą zareagować chóralnym i trudnym do zniesienia „maaamoooo, chcę już wiosnę!”. Możecie oczywiście starać się wytłumaczyć, że nie zależy to od Waszego widzimisię, że na wiosnę trzeba cierpliwie poczekać – co jak wiadomo jest mocną cechą choćby trzylatków – a przedwiośnie też jest fajne i można się cieszyć pośniegowym błotem i wiatrem przenikającym aż do wątroby. Możecie też spróbować pójść w zupełnie innym kierunku i zaproponować dzieciakom zabawę, która trochę rozjaśni szaro-bure dni. My zrobiliśmy kolorowe kwiaty, które mają przyciągnąć do nas Panią Wiosnę. Wiele nie trzeba – kilka patyczków od szaszłyków, trochę kolorowej bibułki i resztki krepiny od otrzymanego dawno temu bukietu kwiatów. To takie „zrób to sam” w wersji dla każdego, bo nie wymaga ogromnych umiejętności manualnych, a efekt zadowoli każde dziecko. Na koniec kwiatki wkładamy do wazonu lub wtykamy do doniczki na parapecie i od razu w domu robi się bardziej wiosennie.

mozaika blog

Mozaika

To była moja ukochana przedszkolna zabawka! Zwykła tabliczka z dziurkami, koreczki do wciskania i zestaw ilustracji-inspiracji podpowiadających, jakie obrazki można wyczarować z kolorowych kuleczek. A potem można wszystko rozmontować i zacząć od nowa! Nie trzeba oczywiście ograniczać się do załączonych obrazków – najfajniejsze jest właśnie tworzenie takich ilustracji, które rodzą się naszej głowie. Dużą zaletą tej zabawki jest fakt, że może być ona z powodzeniem używana przez dzieci w różnym wieku. Młodsze stworzą proste kształty i figury, podczas gdy starszaki mogą wyczarować całe scenki i złożone obrazy. Wystarczy tylko zaopatrzyć się w zestaw z odpowiednio dużą ilością elementów. Chociaż, jak patrzę na moje dzieci, to mam wrażenie, że wyjmowanie koreczków jest nawet fajniejsze niż ich wkładanie!

 

I to tyle! Kolejne siedem zabaw w kolejnym tygodniu wyzwania #jednazabawadziennie. Mam nadzieję, że nasze propozycje zainspirują Was i Wasze dzieciaki. A Wy w co się dziś bawicie?

 

PS. Jeśli spodobał Ci się ten wpis i uważasz, że może się komuś przydać, polub go lub udostępnij. Może w ten sposób ocalisz skórę jakiejś mamie, która zupełnie nie ma dziś weny do zabawy…

Reklamy