Niewiele osób lubi poniedziałki, czyż nie? Po błogim weekendowym lenistwie, którego szczególny smak doskonale znają wszyscy rodzice, trzeba znowu zmierzyć się z codzienną rutyną. Dlatego właśnie poniedziałek to w Pozytywnym Domu dzień inspiracji i dzielenia się pomysłami na to, jak zająć dzieci, w ramach akcji #jednazabawadziennie. Poniżej nasze, znane i mniej znane, sposoby na spędzanie czasu w domu i poza nim.

wycinanki blog.jpg

Wycinanki

Zabawa z tych niewymagających wielkich przygotowań, czyli to, co rodzice lubią najbardziej. Wystarczą nożyczki i papier, najlepiej taki, który z racji zabazgrolenia albo zadrukowania nie nadaje się już do niczego innego. A potem siadamy i ciachamy. Jeśli wasze dzieci są starsze i sprytne, to wasz udział może się ograniczyć do podpowiadania, co też z papieru można wyciąć. Jeśli jednak są małe, to wy musicie wcielić się w mistrza nożyczek. Bez obaw – dzieci są bardzo tolerancyjne i mają dużą wyobraźnię, więc docenią nawet te bardziej pokraczne dzieła, o ile kształt będzie choć zbliżony do tego, czego zażyczyła sobie wasza pociecha. A wycinać można naprawdę wszystko – zwierzątka, owoce, autka, ludki czy przedmioty domowego użytku. Na wyższy poziom lansu wskoczycie, jeśli uda wam się wydziergać łańcuszek figurek trzymających się za łapki, który spektakularnie rozwinie się z formy papierowej harmonijki tuż przed oczyma malucha. Efekt wow gwarantowany!

kocykowo.png

Kocyk

Kiedy macie ochotę poleżeć po serii podskoków, fikołków i innych szaleństw, polecam właśnie tę zabawę. Układacie się z dzieciakami na łóżku w oświetlonym pomieszczeniu albo najlepiej bezpośrednio pod źródłem światła, rozciągacie nad sobą jasny (to ważne, żeby pod spodem było coś widać…) kocyk w wyraźnie wzorki i podziwiacie kolorowe niebo. Im ciekawszy wzór, tym zabawa może trwać dłużej – możecie sobie opowiadać, co widzicie, albo zadawać zagadki w stylu „gdzie jest zielony kwiatek?”, „gdzie jest czerwone jabłko?” lub „gdzie jest plama po kakao?” w zależności od tego, co oferuje wasz kocyk. A kiedy maluchy się znudzą leżeniem, zaczyna się kocykowe szaleństwo, czyli przykrywanie, odkrywanie, tunele, czołganie, namioty i czego tylko dziecięca dusza zapragnie.

lampion blog.png

Lampion

Zabawa z cyklu „zrób to sam”, z którą spokojnie poradzi sobie dwulatek, o ile tylko wyrósł już z fazy zjadania kleju i bibuły. Bierzemy słoik, smarujemy go od środka klejem i wyklejamy kolorowymi kawałkami bibułki. Im dokładniej to zrobimy i mniej szpar zostawimy, tym lepszy efekt końcowy. Następnie wkładamy do środka małą świeczkę, po wyłączeniu światła w pokoju, zapalamy ją. Voila! Lampion gotowy. Teraz podziwiamy nasze dzieło przez kilka minut ciesząc się okazją do zajęcia pozycji siedzącej. Żeby przedłużyć tę piękną chwilę, można do lampionu dorobić jakąś ciekawą historię, na przykład zmienić go w zaginioną lampkę wróżki i razem z dzieckiem stworzyć baśń o tym, co zrobiła mała bohaterka, żeby odzyskać swoją zgubę.

PS. Pewnie nie muszę wam tego mówić, ale i tak powiem: pamiętajcie, że w czasie zabawy z ogniem dziecko trzeba nadzorować!

rowerki.jpg

Rower

Całą rodziną zgodnie kochamy rowery i wypatrujemy wiosny, żeby wydobyć nasze pojazdy z czeluści piwnicy i zacząć przejażdżki. W tym roku do grona rowerkowego dołączyła nasza najmłodsza córka, która swoją bicyklową przygodę zaczyna wożona w trzykołowcu. Starsza z kolei coraz pewnej czuje się na rowerku biegowym, a w wakacje pewnie przesiądzie się już na zwykły. No i na pewno nie zabraknie czasu i okazji do rodzinnych przejażdżek z dzieciakami w fotelikach przyczepionych do naszych dorosłych rowerów. Niech tylko wiosna na dobre się u nas rozgości!

witraż bibułkowy blog.jpg

Witraż okienny

Kiedy za oknem szaro i ponuro, warto sobie ubarwić życie i dać dzieciom okazję do robienia tego, co zwykle bardzo lubią – ciapania się i brudzenia. Do tej zabawy nie trzeba wiele – wystarczy okno, najlepiej balkonowe, bo wtedy można bawić się bezpiecznie z poziomu podłogi, kolorowe bibułki i miseczka z wodą. Bibułę rwiemy na kawałki, moczymy i przyciskamy do okna. Im większa powierzchnia szyby, tym większy potencjał czasowy zabawy. Kto wie, jeśli będziecie mieli szczęście, może akurat zdążycie wypić kawę albo pozmywać naczynia? Po zakończeniu dzieła siadamy razem z dzieckiem i podziwiamy efekt. Jeśli akurat zaświeci słońce, nasz witraż będzie wyglądał jeszcze bardziej imponująco.

Robin Hood w wersji lego blog.jpg

Lego Robin Hood

Jeśli powiem, że jesteśmy rodzinnie zakochani w Lego, to nie będzie to wcale przesada. Wprawdzie Młodsza jest jeszcze za mała, żeby mogła się nim bawić, choć pod naszym czujnym okiem już robi pierwsze przymiarki do akcji „jak urwać głowy wszystkim legoludkom?”, ale za to Starsza Lego uwielbia. Mimo że małe rączki nie zawsze radzą sobie z drobnymi elementami, a mała głowa raczej nie ogarnia instrukcji budowy, to zainteresowanie jest tak duże, że wyrównuje wszelkie trudności. I choć w konstruowaniu zamku pomóc musi tata albo mama, to już wymyślanie historii i odgrywanie ich nie nastręcza żadnych problemów. A największą zaletą klocków Lego jest ich wszechstronność. Nie trzeba wcale mieć wielkiej kolekcji wypasionych zestawów, bo rozmaite elementy i ludki mogą spokojnie zostać wkomponowane w historie pochodzące z kompletnie odmiennych światów. U nas ostatnio rządzi historia Robina Hooda i jego dziarskich kompanów z lasu Sherwood. Rolę jego pięknej ukochanej spełnia Śpiąca Królewna, Szeryfem jest pirat a księciem Janem anonimowy rycerz. Dla podkręcenia tempa przygody w zamkowej fosie pływa rekin, a bohaterowie poruszają się skuterem i żaglowcem. Kto bogatemu zabroni? Użyjmy wyobraźni!

pod prześcieradłem kolaż.jpg

Prześcieradło

Zabawa, która wymyśliła się sama. Pewnego dnia moje dwie przedsiębiorcze córki po prostu wlazły pod prześcieradło z gumką naciągnięte na łóżko w sypialni i spędziły tam prawie pół godziny zaśmiewając się niemal do łez. To właziły, to wyłaziły, wydawały potworne głosy, klepały się po głowach i robiły milion innych rzeczy, których nie da się nawet opisać słowami. Ogólna szajba po prostu. I choć trudno nazwać to zabawą edukacyjną, to na pewno była to zabawa w pełnym znaczeniu tego słowa!

No i to by było na tyle! Tak wygląda kolejna garść naszych zabawowych inspiracji. A jakie wy macie dziś pomysły, jak zająć dzieci? Podzielcie się w komentarzach. Akcja #jednazabawadziennie jest także dla was!

Reklamy